Rok spędzony w Kalifornii jako au pair, to największa przygoda, jaka przydarzyła się w moim życiu. I choć od zakończenia programu minęło już kilka lat, nadal wracam pamięcią do tamtego czasu.
Dziś, z pełnym przekonaniem polecam ten program wszystkim, którzy po cichu lub całkiem otwarcie marzą o zrobieniu sobie przerwy od codzienności, o przeżyciu czegoś niezwykłego, zobaczeniu miejsc, które większość ludzi zna tylko z obrazków.
Decyzja o wyjeździe nie należała do łatwych. Perspektywa spędzenia wielu miesięcy z dala od domu, rodziny, przyjaciół, wszystkiego, co znam i lubię i wyjazd w nieznane, napawała mnie mieszanymi uczuciami - chciałam i bałam się równocześnie. Tym bardziej, że w 1997 roku program ten był w Polsce prawie w ogóle nieznany. Przypadek sprawił, że dowiedziałam się o nim. Nie można było skonfrontować opisu programu z rzeczywistością. Nie było artykułów z relacjami au pair, wywiadów, reportaży, nie było też nikogo, kto powrócił, bo pierwsze osoby dopiero co wyjechały. Pamiętam, jak od znajomych kolegi zdobyłam telefon do dziewczyny, która trafiła do host family w Texasie. Zadzwoniłam. Rozmowa z nią rozwiała moje wątpliwości. Zaczęłam przygotowywać się do programu, zbierać wymagane dokumenty, referencje itp. Wyjechałam. Rok minął za szybko. Żaden opis nie odda tego, co dzięki programowi było moim udziałem. You have to feel it on your own.
Zachęcam Was gorąco do korzystania z zagranicznych programów wyjazdowych. To wspaniała okazja do nauki języka, poznania świata, ludzi i siebie. Naprawdę warto!
Monika (Exchange Programs Manager) |